Przyjemnie zarabiam dobre pieniądze na fajne życie
Ale nie zawsze tak było.
Moja historia jest
prawdopodobnie podobna do Twojej
Nie planowałam bycia social mediowcem. Zajmowanie się Facebookiem, raczkującym wtedy Instagramem i Twitterem restauracji, w której pracowałam w Londynie na stanowisku Sales & Marketing Coordinator zostało mi nijako dokoptowane do obowiązków, bo głównie miałam zajmować się sprzedażą eventów i ogarnianiem rezerwacji grupowych w pięknym, olbrzymim pubie na Wimbledonie.
1
2
Szło mi nieźle, szybko awansowałam i zostałam Marketing Managerem dla grupy 12 pubów w regionie. Kochałam swoją pracę, uwielbiałam mojego szefa, świetnie się dogadywałam z kolegami i koleżankami z pracy, ale postanowiłam przeprowadzić się z powrotem do Polski.
W 2016 roku marketing restauracji jadł mi z ręki. Miałam poczucie, że naprawdę znam się na tym jak promować restaurację, zapełniać ją gośćmi, dawać im powód, by przychodzili częściej. W Polsce nie było wtedy (tak mi się wydawało) firm zajmujących się stricte marketingiem i social mediami dla HoReCa, więc tym bardziej nie wyobrażałam sobie powrotu na etat. Skoro nie było firmy, w której chciałabym pracować, uznałam, że to świetny pomysł, żeby otworzyć własną działalność.
3
4
Tylko był jeden problem (dobra, nie jeden, ale tak się mówi …) nie potrafiłam sprzedawać siebie, swoich usług, nie miałam pojęcia ile to może kosztować na polskim rynku. Nigdy wcześniej nie przygotowałam oferty, nie musiałam zdobywać klientów. Przeprowadziłam się do Warszawy bez żadnych znajomości, koneksji, układów.
Zaczynałam od zera i musiałam się szybko nauczyć wszystkiego o prowadzeniu biznesu w Polsce, prowadzeniu agencji marketingowej i sprzedaży.
5
6
Do 2022 roku, współtworzyłam fikę dla gastronomii – wiodącą agencję marketingową dla branży HoReCa w Polsce. Budowałam swój wizerunek, uczyłam się social mediów na dziesiątkach żywych biznesów, obsługiwałam prestiżowych klientów, zarabiałam fajne pieniądze, ale popełniałam wiele podstawowych biznesowych błędów.
Widzę, że większość freelancerów i agencji social media, tak samo jak ja popełniamy 3 podstawowe błędy.
7
błąd 1
Pętla „brak czasu – brak klientów”
Różnymi metodami pozyskałam pierwszych klientów i rzuciłam się w wir obsługiwania ich. Nie starczało mi czasu na własny marketing, a kiedy jakiś klient odpadał (z różnych powodów) panicznie szukałam sposobów, żeby takiego nowego klienta złapać. I często brałam zlecenia mniej płatne, z ludźmi, którzy byli dla mnie “niemili”, wykonując zadania, które nie do końca były w moim zakresie.
Jeśli Ty też popełniasz ten błąd:
błąd 2
“Nowa świecąca strategia”
Marketing i social media dynamicznie się zmieniają. Za każdym razem gdy widziałam jakieś nowe szkolenie, natrafiłam na nowego internetowego guru czy mentora sprzedaży adaptowałam, zmieniałam i “ulepszałam” strategię swojej firmy. Zamiast zrobić to, co polecam swoim klientom – obrać kurs i się go trzymać przez conajmniej pół roku – zmieniałam kierunki, usługi czy grupy docelowe jak chorągiewka.
Jeśli Ty też popełniasz ten błąd:
błąd 3
“Szewc bez butów chodzi”
Nie prowadziłam regularnie swoich kanałów mediów społecznościowych. Jako agencja wrzucałam od czasu do czasu coś na Facebooka czy Instagram, miałam zrywy jak skupiłam się na pozyskiwaniu klientów, po to tylko, żeby później znów nie mieć czasu i pomysłów na to, jak promować swoją firmę, w pierwszej kolejności.
Jeśli Ty też popełniasz ten błąd:
Ponadto, nawał niekończącej się pracy, klienci z piekła rodem, ciągła pogoń za kolejnymi projektami, praca bez weekendów, wieczorami, pod olbrzymią presją, a na to wszystko pandemia (!), sprawiły, że wypaliłam się zawodowo i musiałam wymyślić INNY, lepszy sposób na prowadzenie swojej firmy.




Chciałam pracować, żeby móc żyć pełnią życia. A nie żyć, żeby pracować.
Nie czułam tej wolności, którą niby miałam mieć jako freelancer. Pracowałam więcej niż kiedykolwiek, stresowałam się bardziej niż to było potrzebne
Finalnie, zostawiłam swoją agencję za sobą po urodzeniu córki. Ułożyłam swój biznes tak, by mieć czas dla niej, dla siebie, i dla swoich klientów.
Dziś pomagam freelancerom przejść szybciej i bezboleśniej moją drogą.
Przez stres początkującego, niewiedzącego jak się wycenić i gdzie znaleźć pierwszych klientów freelancera,
poprzez presję działającego soloprzedsiębiorcy lub właściciela butikowej agencji marketingowej, który pracuje więcej niż by chciał, nie ma czasu na siebie, przyjemności i rodzinę, na wakacje bierze laptopa na wypadek “fuck-upów” i zawsze jest pod telefonem,
do przyjemnego zarabiania dobrych pieniędzy na fajne życie na własnych zasadach.
Ty sam/a definiujesz jak takie życie ma wyglądać.
Dla mnie przyjemne zarabianie to praca z cudownymi, uśmiechniętymi ludźmi z biznesami, które aż chce się promować, zarabianie pieniędzy, które pozwalają na szaleństwa i bezpieczeństwo zarazem na fajne życie – bycie Mamą, bycie partnerką, przyjaciółką, podróżnikiem w sercu, miłośnikiem amerykańskich seriali i dobrego włoskiego wina.
Czuję, że jestem bogata. Bo mam CZAS.
I Tobie też mogę pomóc dojść do tego etapu, jako kreatywny freelancer.
