W tym odcinku rozmawiam o tym, o czym nikt nam nie mówi, kiedy zaczynamy prowadzić solo biznes. O trudnych klientach, błędnych oczekiwaniach braku strategii naszych klientów, a także o moralnych dylematach w pracy kreatywnej i presji, jaka pojawia się, gdy jesteś jedną osobą od wszystkiego — od marketingu, przez obsługę klienta, aż po administrację.
To szczery wgląd w kulisy pracy social media managerki, freelancera i kobiety prowadzącej życiocentryczną firmę. Jeśli chcesz prowadzić biznes, który daje ci wolność, a nie wyczerpuje — znajdziesz tu dużo spokoju, zrozumienia i konkretnych wskazówek.
Nowy odcinek podcastu wychodzi w każdy wtorek.
Tu znajdziesz ten odcinek
Dodatkowe materiały do tego odcinka bezpłatnie pobierzesz tutaj
Zobacz odcinek
Pytania do odcinka
Jeśli wolisz czytać
Prowadzenie życiocentrycznego solo biznesu jest jednym z najlepszych możliwych scenariuszy zawodowych, ale rzadko mówi się o jego realnych kosztach emocjonalnych i mentalnych. W internecie dominują albo bardzo lukrowane obrazki sukcesu, albo narracje pełne frustracji i porażek. Brakuje rozmów o codziennych, trudnych sytuacjach, które podkopują pewność siebie, zwłaszcza na początku drogi.
Jedną z pierwszych rzeczy, na które nikt nie przygotowuje młodych freelancerek, jest konieczność „utwardzenia się” psychicznie. Nie w znaczeniu cynizmu, ale odporności. Pojawiają się klienci, którzy deklarują, że mają strategię marketingową, a w praktyce okazuje się, że jest nią brandbook albo kilka luźnych haseł. Pojawiają się zlecenia, które od początku nie mają prawa się udać, ale brakuje odwagi, żeby powiedzieć „nie”.
Brak doświadczenia sprawia, że bierze się klientów, którzy są gotowi zapłacić jakiekolwiek pieniądze, nawet jeśli warunki współpracy są niejasne. Freelancer zgadza się pracować bez strategii, bez audytu, bez procesu — a potem i tak bierze na siebie odpowiedzialność za wyniki. Pracuje po godzinach, przygotowuje strategię „dla siebie”, żeby móc sensownie publikować treści, mimo że klient za tę strategię nie zapłacił i nigdy jej formalnie nie zaakceptował.
To prowadzi do chaosu: klient zmienia zdanie, raz chce promować śniadania, innym razem koktajle, oczekuje efektów natychmiast, a jednocześnie nie chce inwestować w fundamenty. Takie współprace niemal zawsze kończą się frustracją, poczuciem porażki i wewnętrznym przekonaniem, że „może się do tego nie nadaję”.
Drugim trudnym obszarem, o którym mało się mówi, jest etyka pracy w marketingu i branży kreatywnej. Marketing bardzo często polega na opakowywaniu rzeczy, które nie są wyjątkowe, a czasem nawet rozmijają się z prawdą. Freelancer dostaje komunikaty, które ma promować, wiedząc, że produkt nie jest premium, że składniki są przeciętne, że obietnice są naciągane. To rodzi ogromne napięcie, poczucie winy i emocjonalne obciążenie, zwłaszcza u osób wrażliwych.
Kolejnym zderzeniem z rzeczywistością jest odkrycie, że prowadzenie własnej działalności to nie tylko kreatywna praca. To także administracja, faktury, raporty, kontakt z księgowością, zarządzanie klientami, sprzedaż i obsługa emocji drugiej strony. Wiele osób marzy o byciu social media managerem czy videomakerem, ale bez klientów. Niestety, taki model nie istnieje.
Sprzedaż okazuje się jednym z najbardziej nielubianych, a jednocześnie kluczowych elementów solo biznesu. Bez systemu sprzedaży biznes staje się niestabilny i zależny od przypadku. Umiejętności marketingowe nie gwarantują jeszcze umiejętności prowadzenia firmy — to jedno z największych rozczarowań, jakie spotyka freelancerki.
Ostatnim, ale niezwykle ważnym elementem są oczekiwania klientów. Entuzjazm na początku współpracy bardzo często przeradza się w niecierpliwość. Klienci oczekują szybkich efektów, natychmiastowych publikacji i widocznych wyników, jeśli nie zostaną wcześniej jasno poinformowani o procesie. Brak onboardingu i zarządzania oczekiwaniami sprawia, że nawet dobra współpraca może się rozpaść na samym początku.
TL;DR (ang. too long; didn’t read)
Życiocentryczny solo biznes to model pracy, który daje ogromną wolność i satysfakcję, ale wymaga dojrzałości, odporności psychicznej i świadomości realiów. Jednym z największych mitów jest przekonanie, że wystarczy być dobrym marketingowcem, social media managerem czy videomakerem, żeby prowadzić stabilny biznes. W praktyce prowadzenie działalności oznacza konfrontację z klientami, którzy często nie wiedzą, czego potrzebują, mylą pojęcia i mają nierealistyczne oczekiwania.
W branży marketingowej bardzo częstym problemem jest praca bez strategii. Klienci deklarują, że ją mają, ale okazuje się, że jest nią brandbook, logo albo luźne wyobrażenie o grupie docelowej. Freelancer, który zgadza się pracować w takich warunkach, bierze na siebie odpowiedzialność za wyniki, mimo że fundamenty nie istnieją. To prowadzi do frustracji, pracy po godzinach i poczucia, że „coś jest nie tak ze mną”, choć problem leży w procesie.
Marketing w wielu biznesach odpowiada jedynie za opakowanie i komunikację. Bez strategii, reklamy i działającej sprzedaży nie jest w stanie wygenerować wyników. Mimo to freelancerzy często pozwalają, by klient traktował ich jak wykonawcę poleceń, zamiast partnera biznesowego. Brak asertywności na początku współpracy skutkuje chaosem, ciągłymi zmianami decyzji i niemożliwymi do spełnienia oczekiwaniami.
Dodatkowym obciążeniem jest aspekt etyczny pracy kreatywnej. Promowanie produktów i usług, które nie są wyjątkowe lub rozmijają się z prawdą, jest codziennością w marketingu. To wymaga świadomych decyzji: czy chcę w tym uczestniczyć, gdzie stawiam granice i jakie współprace odrzucam. Tego nikt nie uczy na kursach.
Solo biznes to także administracja, sprzedaż, raporty, faktury i kontakt z klientem. Wiele osób marzy o samej kreatywnej części pracy, ale rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Sprzedaż jest kluczowym elementem stabilności finansowej, a brak systemu sprzedaży sprawia, że biznes staje się chaotyczny i stresujący.
Jednym z największych game changerów w prowadzeniu biznesu jest onboarding klienta i zarządzanie jego oczekiwaniami. Entuzjazm po podpisaniu umowy łatwo zamienia się w niecierpliwość, jeśli klient nie wie, jak wygląda proces, ile trwa etap przygotowawczy i kiedy realnie może spodziewać się efektów. Nawet najlepsze materiały stracą na wartości, jeśli klient czuje się zdezorientowany i niedoinformowany.
Ten odcinek to szczera opowieść o tym, czego nikt nie mówi początkującym freelancerkam: że trzeba mieć granice, system sprzedaży, proces współpracy i gotowość do mówienia „nie”. Dzięki temu życiocentryczny biznes może faktycznie finansować dobre, spokojne życie — zamiast je po cichu wypalać.


